Wreszcie! Jak wszystko w pandemicznej rzeczywistości, tak i projekt MyVisa rodził się w zmienionych, niesprzyjających warunkach, wszystkich nas niejednokrotnie przyprawiając o dreszczyk emocji. Zanim jednak zagłębimy się w szczegóły, spieszymy z wyjaśnieniem dwóch kwestii, które pojawiły się już w tym pierwszy zdaniu: ‘projekt MyVisa’ i tajemnicze ‘my’.
MyVisa – zwieńczenie naszych wieloletnich doświadczeń w zakresie rozwiązywania problemów, z jakimi borykają się cudzoziemcy w Polsce. Projekt będący odpowiedzią na potrzeby obcokrajowców żyjących w naszym pięknym kraju i propozycją wsparcia dla wszystkich tych, dla których gąszcz przepisów, procedur i formalności to terra incognita. To w końcu platforma, na której spotykają się polscy pracodawcy i zagraniczni pracownicy, wszyscy zainteresowani tym samym – szybkim i skutecznym powrotem do normalnego życia gospodarczego. MyVisa to także działania pro bono nakierowane na pomoc uchodźcom i tym, którzy w skutek niedoskonałości prawa międzynarodowego nie mają szans na uzyskanie tego statusu. Last but not least, MyVisa to w końcu zespół pasjonatów, którzy we wszystkich tych działaniach widzą sens. Kim więc jesteśmy ‘my’?
My – prawnicy, tłumacze, wykładowcy, a nawet księgowi – wszyscy połączeni tą samą pasją i przekonaniem, że polska polityka imigracyjna pozostawia spore pole do działań, hmmmm, udoskonalających ???? Oprócz chęci i przekonań, mamy też nieco twardsze umiejętności: obsługa po koreańsku? Proszę bardzo. Obsługa po turecku? Bardzo proszę. Pozwolenie na pobyt? Nic prostszego. Pozwolenie na pracę? Nawet nie pytaj. Jakieś fajne rozwiązanie podatkowe, abyś całości dochodu nie oddawał ukochanemu Skarbowi Państwa? Bułka z masłem. Innymi słowy, znamy się na rzeczy i od lat profesjonalnie, odpłatnie i nieodpłatnie, zajmujemy się ułatwianiem życia przybyszów spoza polskich granic. Będąc przy tym wiernym pięknej zasadzie, że ‘po czynach ich poznacie’, serdecznie zapraszamy do śledzenia bloga MyVisa i naszych poczynań!